Menu

„Poeta w kuchni…”

Lipiec 13, 2018 - Człowiek
„Poeta w kuchni…”
*
Stało się TO w jednym dniu
I w jednej chwili
A było ich dwóch
Bogacz i biedak
Modlili się
O łaskę zdrowia prosili….
*
Pomyślał Bóg chwilę
W głowę się podrapał
Spojrzał na bogacza
Spojrzał na biedaka
*
I łaski udzielił-
Niech się Pierwszy mędrzec głowi
Nie temu biednemu
Ale bogaczowi…
*
Na duszę mi wskoczył
Smutek ironiczny
Dostrzegłam jak mało
Bóg bywa logiczny…
*
Zdenerwowałam się …
Poszłam do Boga
Przy stole wielkim siedział
Wyłożyłam Mu moje zgorszenie
Na stół…
A On?
Tak mi odpowiedział…
Że złamał mi rozum na pół…
*
-” Widzę, że się gorszysz
Wiara twa mizerna…
Przede Mną bogacz biedny
Niczym mysz kościelna
I temu mu łaski
Udzielam obficie
By poznał mnie bliżej
Zachował swe życie…”
*
– Ale co z biedakiem?
Nie wypada Panie!
Wnet umrze, przed Tobą
W smutku wielkim stanie…”
*
Tu Bóg odpowiedział
I myśl mędrcu Drugi-
– „Wierniejszego, niż ten
Nie miałem ja sługi…
Nie dotknie się jego
Ani tchnienie śmierci
Gdyż krzyż swój dźwigając
Duszę swą uświęcił…
I wielka tu czeka
Na niego nagroda…”
*
A diabeł wciąż szeptał
„…i zrozum tu Boga…”
*
Tak się człowiek ciągle
We śmieszność obleka
Jak Boga chce pojąć
Gdy…trudno człowieka!
*
I wróciłam na ziemię
Zadziwiona cała…
Mawiają, że trudne są pożegnania….
Ha ha, bzdura…
Trudniejsze są powroty
Mięso się przypaliło…
Zupa wyskipiała…
Tyle roboty…
*
Lepiej się zająć obiadem
Niż się kłócić z Panem…
Jak myślisz, Mózgu…
Damy radę?
Wygląda na nieskomplikowane…
*
A. Dawidowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.