Menu

Świętość w stajni!

Luty 10, 2017 - Artykuły- Zbiór rozważań...
Świętość w stajni!

 

Idealna znajomość Katechizmu Kościoła Katolickiego, wykształcenie wyższe, szeroka wiedza teologiczna, jasny gibki umysł – nie posiadam żadnych z wyżej wymienionych rzeczy.
Spróbuję spojrzeć na przyjście Boga na świat jako Człowieka, na Jego przyjście na świat w małej stajence, oczyma człowieka prostego, wiele myślącego o Bogu…
Uwaga! Bóg się rodzi! Zaczyna się istne szaleństwo!
Jakim trzeba być mądrym człowiekiem, aby zrozumieć zamysły Boże? Dlaczego wybrał On stajnię? Dlaczego nie ciepły, przytulny dom, w którym miałby zapewnioną idealną opiekę, poczucie bezpieczeństwa, służbę… o tak, takiego wyjątkowego niemowlęcia powinna strzec cała świta najpotężniejszych Aniołów i żołnierzy.
W moim rozważaniu narodzin Jezusa ta stajnia, zwierzyna i nieczystości to dla mnie niemały kłopot… Chciałabym bowiem widzieć Boga potężnego już jako niemowlę. Tymczasem nie może On znaleźć nawet prostego domu na czas swych narodzin, a zaraz po nich zmuszony jest uciekać, tułać się, kryć. Nie, nie, nie! To odbiera mi poczucie bezpieczeństwa, skoro sam Bóg nie jest bezpieczny i rodzi się w takich warunkach, to co ze mną? Przeraża mnie stajnia w Betlejem! Może czas zmienić tok rozumowania…?
Bóg nie mógł się pomylić! Bóg nigdy się nie myli! Bóg to uczynił celowo…
Jak spojrzeć na stajnię, aby przestać się jej bać? Jak spojrzeć na Boga zmuszonego ukrywać się, aby samej nie czuć zagrożenia??? A może stajnia jest też symbolem?
No tak, oczywiście. Jest. Lecz Maryja i Józef raczej wówczas nie myśleli o jej symbolice. Pewnie czuli się tym miejscem upokorzeni. Czy Święty Józef nie miał wyrzutów sumienia, że nic lepszego nie mógł znaleźć na tę szczególną noc? Pewnie tak…
Wrócę do symboliki. Noc, ciemność, stajnia… ”ech, Boże nie dość, że urodziłeś się w tak potwornie niegodnym Ciebie miejscu – czym sprawiłeś mi niemały kłopot – to jeszcze w całkowitych ciemnościach. Jeszcze ta noc…”.
Zamieniając to na symbole, jedynie w taki sposób, mogę to pojąć, ma to dla mnie sens. Miejsce i czas Bożych Narodzin jestem w stanie pojąć tylko w taki właśnie sposób.
Stajnia i noc to symbole grzechu, brudu, naszych największych upadków w ciemności, w których błądzimy. Tylko Bóg, kochający doskonałą miłością, nie brzydzi się wejść w najgorsze miejsce, aby nas ratować. Tak pojawił się w stajni… aby nas nie przestraszyć swoją potęgą i mocą. Abyśmy mieli do Niego łatwy dostęp.
Dzięki takiemu spojrzeniu na stajnię mój strach przed nią powoli zanika. Stajnia Chrystusa zaczyna mnie intrygować… Mało tego… Stajnia Chrystusa nie daje mi spokoju nawet nocą. To właśnie nocą Bóg postanowił pomóc mi trochę to zrozumieć dając mi naprawdę niesamowity sen. Chodziłam po pewnym gospodarstwie, zaglądałam w każdy jego kąt. Zaczęłam moje nocne zwiedzanie od domu – było tam czysto i spokojnie, nic się nie działo. Panowało tam właśnie to poczucie spokoju, równowagi. Szukałam dalej. Weszłam do dużego zabudowania, gdzie znajdowało się całe mnóstwo rzeczy niepotrzebnych, było bardzo nieuporządkowane i brudne. Kiedy tak gorszyłam się tym całym bałaganem nagle na środku tego pomieszczenia pojawił się płomień, który płonął bardzo spokojnie niczego przy tym nie spalając. Nie rozprzestrzeniał się więc patrzyłam na niego zdziwiona lecz bez strachu. Wyszłam stamtąd i zobaczyłam miejsce, do którego wcale nie miałam ochoty wchodzić… stajnię! Coś jednak pchnęło mnie w tamtym kierunku pomimo mojego sprzeciwu. Weszłam tam i z obrzydzeniem rozejrzałam się dookoła. Pełno odchodów i pajęczyn, smród był nie do wytrzymania. Nagle stało się coś niezwykłego. Na samym środku stajni wybuchł potężny słup złotego ognia. Płonął z tak niesamowitą mocą i był tak piękny, że nie mogłam oderwać od niego wzroku. Niczego nie spalał, płonął sam w sobie. Słyszałam odgłos palącego się potężnie ognia, nie zapomnę tego odgłosu, to było jakbym stała tyłem do płonącego miasta i słuchał jak płonie. To była potęga, potęga która jednak dawała mi poczucie całkowitego bezpieczeństwa. Stałam tak w tej stajni wpatrzona w ten ogień i miałam wrażenie, że to nie sen, że to się dzieje naprawdę. Nagle stajnia stała się miejscem najpiękniejszym na świecie… Najpiękniejszym, bo pojawił się ten płomień. Nigdy jeszcze nie byłam tak poirytowana tylko dlatego, że się przebudziłam. Ten sen powinien nie mieć końca… Pomyślałam sobie, że może właśnie dane mi było poznać jak ogromne jest Boże Miłosierdzie tam, gdzie największy upadek, tam gdzie grzech najbardziej cuchnie, gdzie najbardziej odpycha.
Wszechpotężny Bóg rodzi się w stajni… Stajnia to ja! Stajnią jest każdy z nas! A ta stajnia, która przyzna się przed Bogiem do własnego dziadostwa otrzyma istne szaleństwo Miłosierdzia… W takiej stajni rozpali się najmocniej Ogień Bożej Miłości.
Kiedy skruszeni wejdziemy do stajni naszych grzechów i zaprosimy do niej Boga, wówczas On narodzi się w niej tak samo jak narodził się w Betlejem. Stajnia i jej smród były dla mnie ogromnym problemem dopóki nie zauważyłam, że moja stajnia i stajnia w Betlejem to ta sama stajnia. Dokładnie ta sama! A to, że Bóg narodził się właśnie tam jest moją ostatnią deską ratunku, moim wybawieniem.
Nie byłoby dla mnie ani dla Ciebie żadnego ratunku, gdyby Chrystus narodził się w pałacu i rozstawił wokół siebie straże. Bóg wie co robi i jest naprawdę szalony w swojej miłości do nas.
Tylko jeszcze jedno mnie w tym wszystkim zastanawia i martwi. Poprzez stajnię mamy łatwiejszy dostęp do Jezusa. Tak, zdecydowanie tak, problem w tym, że nie każdy wejdzie do stajni. Do stajni wejdzie jedynie człowiek prosty… Lubimy udawać, że nasze stajnie nie istnieją… Nie przyznajemy się do nich nawet przed samymi sobą…

7 myśli nt. „Świętość w stajni!

Avatar for Anna Dawidowy
Paweł Bogdan Kamiński

Jestem zachwycony Twoim rozważaniem Aniu i Twoim snem . Chciałbym wiele napisać , ale uwierz mi że nie potrafię , nie wiem jakich użyć słów . Twój umysł i serce są takie czyste , takie piękne . Wzdycham i marzę by choć przez chwilkę , móc patrzeć Twoimi oczami i myśleć Twoim umysłem . Jesteś wspaniałym człowiekiem <3

Odpowiedz
    Avatar for Anna Dawidowy
    Anna Dawidowy

    Paweł ….ile to trzeba ciągle walczyć o czyste serce, dobre myśli względem innych itd, tu nkt nigdy nie moze powiedziec ze już jest w porzadku.Dziękuję Ci, ze jesteś już tak długo w moich znajomych, ja z kolei zachwycam się Tobą. Tak trzymaj! 🙂

    Odpowiedz
Avatar for Anna Dawidowy
Jola ...

Trzymam za słowo. 🙂

Odpowiedz
Avatar for Anna Dawidowy
Jolanta Tarnowska-Jurkiewicz

Próbuję się odnaleźć w nowej formule Aniu. Gratuluję. Potężny wysiłek w samą stronę, ale przede wszystkim ogrom artystycznej wizji i odwagi w głoszeniu Boga poezją. Myślę, że to jeden z trudniejszych ” tematow” ponieważ łatwo o pewną ckliwość. U Ciebie tego nie ma – piszesz duszą…..Ogromna kultura słowa, miłość, delikatność i jednocześnie siła przekazu. Trudno przejść obojętnie. Duch Święty musi maczać palce w Twoim dziele.:)

Odpowiedz
    Avatar for Anna Dawidowy
    Anna Dawidowy

    Dziekuję Jola…walczę z pojęciem Boga „nudnego, oklepanego”- bo tak postrzega Go wielu- tymczasem jak sama wiesz jest CUDOWNY i potrafi niesamowicie działać w naszym zyciu , w zwykłych codziennych trudnosciach…odkrywam Go dla siebie i innych.Wiele osób proponowało zmianę tematyki pisania aby dotrzeć do szerszej grupy ludzi,to jednak moje klimaty i z nich nie zrezygnuję.Dziękuję Ci za dobre słowa, cieszę się, że sięzatrzymujesz przy tych wierszach.Buziaaaki …

    Odpowiedz
      Avatar for Anna Dawidowy
      Jola ...

      Nic nie zmieniaj!!!! Jesteś chorobą na którą chcę chorować. :). Tak pięknie zarażasz Bogiem. ♡To prawdziwy dar z Nieba i dobrze że miałaś odwagę powiedzieć mu TAK. Buziaki

      Odpowiedz
        Avatar for Anna Dawidowy
        Anna Dawidowy

        NIE ZMIENIĘ … buziaki 🙂

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.